fbpx

Czego możesz w życiu żałować?

Bronnie Ware, australijska pielęgniarka pracowała w opiece paliatywnej i opiekowała się osobami umierającymi. Wykorzystała ten czas na głębokie rozmowy z podopiecznymi na temat życia i ich przemyśleń. Podzieliła się tą wiedzą z nami – napisała książkę „Czego najbardziej żałują umierający”  (oryginalny tytuł „The Top Five Regrets of The Dying”).

To co Bronnie podkreśla to fakt, jak wiele sama skorzystała na tym doświadczeniu. Zrozumiała, że szczęście zależy od nas samych. To nasze wybory decydują o tym, czy odnajdziemy szczęście i spełnienie. Czyż uświadomienie sobie, że mamy pełny wpływ na nasze szczęście nie jest uwalniające? Już nie jesteśmy uzależnieni od otoczenia, pogody, polityki. Sami decydujemy o tym, jak żyjemy i jak odbieramy nasze życie. To oczywiście nie jest tak proste, że wystarczy sobie powiedzieć „będę szczęśliwa” i już. Zachęcam jednak do nieustannego rozwoju osobistego i poprawy samoświadomości. Dzięki temu zwiększysz szanse na życie pełne i szczęśliwe. W przypadku Bronnie to rozmowy z umierającymi sprawiły, że spojrzała na życie z innej perspektywy.

A zatem czego najbardziej żałowali umierający w rozmowach z Bronnie Ware?

1. „Szkoda, że nie miałam odwagi żyć tak jak chciałam, a nie tak, jak oczekiwali inni”

Okazuje się, że dostosowywanie się do innych osób, do ich oczekiwań, działanie w duchu „co ludzie powiedzą” było najczęstszą odpowiedzią. To niewiarygodne jak wiele osób tak właśnie postępuje – wbrew sobie, wbrew swoim potrzebom i pragnieniom, żyjąc życiem innych osób. Realizujemy oczekiwania rodziców, partnera, otoczenia. Okazuje się, że nie warto. Nie chodzi tu o bycie egoistą i działanie bez poszanowania praw i godności innych osób. Nie żyjemy przecież sami na tej planecie. Ale chodzi o znalezienie takiego kompromisu, aby dbać też o własne potrzeby. Idziesz na ciężkie studia medyczne dlatego, że w twojej rodzinie od pokoleń byli sami lekarze? Z drugiej strony nienawidzisz krwi, chorób i przytłacza cię sytuacja w polskiej medycynie, czujesz się bezradna i szybko wypalasz. Nigdy nie będziesz lekarzem z powołania i nie będziesz czuła się dobrze jeśli wykonujesz zawód, który jest sprzeczny z twoimi wartościami. Będziesz wewnętrznie czuła, że to nie jest to, co chciałabyś w życiu robić.

Weźmy inny przykład – lubisz wakacje na działce ale zbierasz cały rok na wakacje „all inclusive” za granicą, bo wszyscy tak robią i nie wypada nie wrzucić zdjęcia z pięknym widokiem na Facebooka. Działka rekreacyjna nie będzie wystarczająco dobra? A dlaczego? Dlaczego masz się zmuszać do życia w taki sposób, w jaki żyje większość osób? Większość nie zawsze ma rację, a już na pewno ty wiesz lepiej niż większość, co jest dla ciebie najlepsze.

Nie chcesz mieć dzieci, a wszyscy dookoła pytają kiedy planujesz i przypominają, że zegar tyka? Nie, nie musisz mieć dzieci, i to też jest w porządku. Ktoś przekonuje, że nie można teraz żyć bez kolejnego gadżetu, wszystkie koleżanki już kupiły. Ale ty się wahasz, nie jesteś pewna czy jest ci to potrzebne. I tak jest ok. Nie musisz kupować tylko dlatego, że wszyscy wokół to już mają. Pamiętaj, że sztab marketingowców pracuje nad tym, aby powiedzieć nam jak mamy żyć, jakie mamy potrzeby i co musimy kupić, aby te potrzeby zaspokoić. Ale czy to naprawdę jest dla ciebie ważne?

Zastanów się czy podejmujesz pewne działania, bo jest to ważne dla ciebie, czy po prostu nie wypada zrobić inaczej?

2. „Szkoda, że tak dużo pracowałam”

Pogoń za sukcesem i pieniądzem, aby dorównać innym. Łączy się to ściśle z punktem powyżej. Często właśnie wygórowane potrzeby wynikające z oczekiwań i chęci dorównania innym zmuszają nas do pracy ponad siły. Potrzebujemy zarobić na ładniejszy dom, samochód, musimy spłacać kredyt zaciągnięty na wakacje marzeń. Jak temu zaradzić? Warto zastanowić się czy rzeczywiście potrzebujemy tych wszystkich rzeczy, na które wydajemy pieniądze. Jeśli zrezygnujemy z niektórych wydatków, może się okazać, że możemy też zmniejszyć wydatki i tym samym czas poświęcany na pracę. Druga możliwość to rozwój osobisty w obszarze efektywności, aby pracować bardziej wydajnie. Ewentualnie rozwój w celu zmiany pracy na lepiej płatną. Albo tylko czasowa praca „na dwóch etatach”, aby potem zwolnić tempo. Tylko uwaga – ta strategia często się przedłuża. Mówimy ok, wyjadę na 3 lata za granicę, zarobię, a potem już będziemy żyć wolniej. Ale okazuje się, że pojawiają się nowe wydatki i okres intensywnej pracy się przedłuża. Rodzina przywykła do wyższego standardu i ciężko podjąć decyzję o zmianie. Tu szczególnie narażone są osoby, który prowadzą własne biznesy, gdzie liczba godzin pracy przekłada się bezpośrednio na zarobki. Trzeba dużej dojrzałości i samoświadomości, aby wyznaczyć sobie rozsądne ramy na pracę i odpoczynek i nie przeliczać, ile straciliśmy zysku z racji wolnego dnia czy urlopu.

Czasami zbyt intensywna praca może być też związana z regulowaniem negatywnych emocji. Pracoholizm, który pozwala nam na poprawę poczucia wartości. O tym pisałam w innym artykule „Syndrom wzorowej uczennicy”.

Jedno jest pewne – raczej nikt nie żałuje przed śmiercią, że pracował za mało. Pomyśl więc przez chwilę czy twoja praca nie pochłania cię zbyt bardzo? Pamiętaj – pracuj, aby żyć. Nigdy na odwrót.

3. „Szkoda, że nie miałam odwagi okazywać uczuć innym”

Tłumienie emocji powoduje wewnętrzne blokady i konflikty. Sprawia, że ciągle musimy iść na kompromis, dostosowywać się do innych. Nie mówimy bliskim, że ich kochamy. Nie mówimy co czujemy. A potem jesteśmy rozczarowani, że ktoś się nie domyślił. Albo zgadzamy się na jakiś pomysł, w głębi duszy czując, że to nie dla nas. Potem czujemy wewnętrzny niepokój i napięcie. O ile prostsze byłoby życie, gdybyśmy potrafili mówić wprost o tym, co czujemy?

4. „Żałuję, że straciłam kontakt z przyjaciółmi”.

To z pewnością wiąże się z żalem nr 2. Jeśli spędzamy za dużo czasu pracując, brakuje czasu na inne rzeczy, a przyjaźnie cierpią na tym najszybciej. Skoro dużo pracujemy, to pozostaje mało czasu. Często nawet za mało, aby poświęcić go wystarczająco dużo najbliższej rodzinie. Dlatego przyjaciele są często odcinani w pierwszej kolejności, gdy tylko nasza kariera nabiera tempa. A fajny czas z przyjaciółmi to energia do działania, to źródło radości i optymizmu. Przypomnij sobie jak siedziałaś zdołowana w domu, a zadzwoniła przyjaciółka, wyciągnęła cię na spacer, porozmawiałyście sobie o babskich sprawach i od razu życie stało się jaśniejsze. Staraj się wygospodarować czas na spotkania z przyjaciółmi. Zadbaj, aby to były dobre jakościowo relacje, które cię wzmacniają. Jeśli jest inaczej, zastanów się, czy to prawdziwa przyjaźń. Jeśli po spotkaniu z przyjaciółką czujesz się gorzej niż przed, to nie jest dobry znak.

5. „Szkoda, że nie pozwoliłam sobie być szczęśliwa”.

Na koniec życia zdajemy sobie sprawę, że szczęście jest kwestią wyboru, podjętych decyzji, a nie splotu zewnętrznych okoliczności. Często sami nie pozwalamy sobie na szczęście, bo zbyt wysoko stawiamy poprzeczkę, porównujemy się z innymi, zawsze widzimy „szklankę do połowy pustą”. Stawiamy sobie warunki – „jeśli zdarzy się X będę szczęśliwa” (jako X wstaw dowolne – np. jeśli kupię dom, zmienię pracę, awansuję, znajdę męża, etc). Po realizacji jednego celu okazuje się, że radość trwała krótko i już widzimy co jeszcze jest nam potrzebne do pełni szczęścia. Większy dom, lepszy samochód, inny mąż? A co, jeśli zaczęłabyś doceniać to, co masz tu i teraz? Nie zrozum mnie źle – nie chodzi o odrzucenie ambicji i rezygnację z celów. Jak najbardziej popieram życie ambitne i dążenie do realizacji planów i marzeń. Chodzi jednak o to, żeby cel jaki sobie stawiasz nie był celem samym w sobie.

Życie to wędrówka. Dążymy do punktu przeznaczenia. Ale zamiast myśleć tylko o tym, do czego dążymy i skupiać się na tym, czego nie mamy, rozejrzyj się wokół. W czasie wędrówki idziesz pięknymi ścieżkami, mijasz wspaniałe miejsca z pięknymi widokami. Napawaj się drogą, czerp radość z tego co widzisz, a cel osiągniesz w zasadzie niezauważalnie.

Jednym słowem – trenuj wdzięczność. Codziennie zrób listę rzeczy, za które możesz być wdzięczna. Połóż się do łóżka i przed zaśnięciem zastanów się za co dziś możesz podziękować? To mogą i powinny być drobne rzeczy. Może jesteś zdrowa i masz fajną rodzinę? Może porozmawiałaś z kimś ciekawym w autobusie? A może świeciło słońce?  Przeczytałaś ciekawy artykuł? Twoi rodzice wciąż żyją i mogłaś porozmawiać z mamą?

Powodów do wdzięczności może być wiele. Jeśli zaczniesz je zauważać, to tak jakbyś zmieniła kolor szkieł w okularach. Zaczniesz patrzeć na życie i otaczający cię świat przez zupełnie inne filtry i dostrzegać coraz więcej pozytywów.

Comments
Comments are closed.

Enquire now

Give us a call or fill in the form below and we will contact you. We endeavor to answer all inquiries within 24 hours on business days.
MENU